Monthly Archives: Luty 2013

7. spotkanie

W dniu 28 lutego, w gościnnych murach Ignatianum odbyło się 7. z kolei spotkanie grupy badającej wątki filozoficzne w

Fontenelle.Lebens-beschreibung.1720.leibniz calculatorinformatyce. Było ono podzielone na 2 części; w pierwszej, Maria Wilkowska zaznajomiła obecnych z projektem CyberEmotions. Po krótkim nakreśleniu tematu rozpoczęła się dyskusja nt. filozoficznych implikacji takiego przedsięwzięcia, ze szczególną uwagą zwróconą na zagadnienie qualiów. Część druga została poświęcona  głównej prezentacji, którą przygotował Sławomir Wilk. Jej przedmiotem były Leibnizowskie podstawy komputerów.

Podczas wystąpienia prelegent wskazał elementy informatycznych podwalin, które można odnaleźć w ideach Leibniza. Zaskakujące, ale okazuje się, że już w poglądach tak wczesnych myślicieli i filozofów jak Gotfried Wilhelm Leibniz daje się zauważyć pewne zaczątki myślenia charakterystycznego dla współczesnego poglądu komputacjonistycznego i informatycznego, takie jak np. obliczalność czy kod binarny. W swoich próbach, filozof ten, podjął się stworzenia tzw. lingua characteristica czyli obiektywnego języka, dzięki któremu dowodzenie prawdziwości lub fałszu dowolnego zdania w ramach systemu byłoby możliwe. Udane stworzenie takiego języka miało być równoznaczne z tym, że świat, umysł czy istoty ludzkie są w pewnym sensie obliczalne. Taki język miałby mieć binarną postać. Związany z nim program Calculemus nosi cechy charakterystyczne dla rachunku symbolicznego. Leibniz był również jednym z pierwszych konstruktorów maszyn liczących, które operowały na liczbach binarnych. Z tego względu można je uznać za prymitywne komputery. Z początku, Leibniz przejawiał poglądy podobne do A. Turinga, a dokładniej te, tyczące się przekonania o obliczalności świata, a ogólnie pojmowana „maszyna licząca” była rozpatrywana w kontekście ludzkiego ciała. Rozumiany w ten sposób tzw. „Leibniz I” byłby również zwolennikiem dzisiejszej silnej AI. Z biegiem lat, jednakże, wizje te uległy zmianie. Odtąd „maszyna” widziana była już tylko jako automat, przekonanie o silnej AI uległo znacznemu osłabieniu, a jego miejsce zajęła słynna metafora mózgu jako młyna. Poglądy tzw. „Leibniza II” są zbieżne z tymi, jakie przejawiał J. von Neumann.

Po zakończeniu referatu odbyła się dyskusja, której tematem przewodnim było pytanie o metafizykę Leibniza a prawo do ekstrapolowania jej na grunt informatyczny.

Na spotkaniu obecni byli:

P. Polak

R. Janusz

S. Wilk

P. Domider

A. Sarosiek

M. Wilkowska

Kolejne zebranie przewidziane jest na koniec bieżącego miesiąca.

Problem qualiów rozwiązany?

Jeszcze do niedawna tekstowa komunikacja przez internet odbywała się bez użycia języka niewerbalnego. Podczas rozmowy face-to-face aż 87% informacji przekazywqualiaanych jest kanałem niewerbalnym, tj. dzięki użyciu szeroko pojętego języka ciała, gestykulacji czy też mimiki. To oczywiście tylko niektóre z jej elementów. Wymienione czynniki pozwalają na nadanie komunikatowi wydzwięku emocjonalnego, a co za tym idzie, gwarantuje on udany przekaz i jego interpretację. To właśnie przez te niedosłowne, często podświadomie odbierane sygnały odbiorca może efektywnie rekonstruować przekaz nadawcy.

Międzynarodowy projekt Cyberemotions [http://www.cyberemotions.eu/] jest, wydaje się, pierwszą (a na pewno jedną z nielicznych) próbą by zmienić status quo. Naukowcy z różnych dziedzin takich jak np. informatyka czy psychologia stworzyli program, który pozwala na wykrywanie i rozpoznawanie emocji online. Wysiłek ten, jakkolwiek ambitny, nie jest całkowicie wolny od uchybień. Można sobie bowiem zadać kardynalne pytanie po co nam taki program jeśli już posiadamy inne, alternatywne środki przekazu zabarwienia emocjonalnego wiadomości jakimi są chociażby emotikony czy tzw. kreatywne użycie klawiatury [nowatorskie zastosowanie znaków interpunkcyjnych, itp.]. Kolejnym wątpliwym aspektem jest kwestia ironii czy też codziennej niedosłowności przekazu, o użyciu przenośnym nie wspominając. Program Cyberemotions [dotowany przez Unię Europejską] ma, m. in., za zadanie przeszukiwać sieć pod kątem negatywnych uwag i opinii na temat wymienionego subsydariusza. Jednakże, działanie o takim charakterze może mieć cel dość odbiegający od oficjalnego, tj. naruszenie i powolne unicestwienie egalitaryzmu [tj. głównej maksymy internetowej] oraz wolności słowa.  Ponadto, twórcy wydają się nie zauważać (czy też może celowo ignorują) 40 lat, które poświęcono na tworzenie sztucznych systemów dialogowych (tzw. chatbot’ów). Współcześnie tylko niewielka grupa badaczy nadal zajmuje się tym zagadnieniem. Powodem było wiele nieudanych prób na przestrzeni prawie półwiecza, które wykazywały, że realizacją silnej AI miałaby zakończyć się sukcesem. Cyberemotions to software bazujący na korpusie tekstowym; u podstaw jego działania leży więc jego analiza par excellance.

CYBEREMOTIONS is a research domain that studies observable and analyzable phenomena related to any means of communication provided by the Internet – such as text, sound, visual (…) [moje podkreślenie]

A particular emphasis lies on the automatic analysis of online messages using methodologies such as sentiment analysis to provide access to emotional cues in large samples. [http://www.cyberemotions.eu/index.html]

Do powyższych uwag można dołączyć te tyczące się limitacji samych maszyn czy języków programowania używanych do emulacji emocji. Tylko dlatego, że dysponujemy najszybszymi, być może już niedługo kwantowymi komputerami, nie oznacza, że są one właściwym medium do symulacji czegoś tak nieuchwytnego i złożonego jak emocje. Dlaczego mielibyśmy sądzić, że akurat teraz i akurat na komputerach powiedzie się to przedsięwzięcie? Czy to aby nie ukryty, choć dawno obalony i skrytykowany funkcjonalizm i redukcjonizm?

Na uwagę zasługuje również określnik użyty przez twórców na stronie. W przytoczonym cytacie chodzi o przymiotnik collective:

The project focuses on the role of collective emotions in creating, forming and breaking-up e-communities. [http://www.cyberemotions.eu/index.html][moje podkreślenie]

Pochodzący z angielskiego, leksem collective można tłumaczyć jako zbiorowy czy też „kolektywny”. Oznaczałoby to, że w kontekście badań nad cyberemocjami coś tak indywidualnego i niepowtarzalnego jak egzemplifikacja emocji zostało zgeneralizowane i tym samym pozbawione swojej niepowtarzalności. Niemniej jednak, czy emocje można rozpatrywać w sposób zunifikowany i zgeneralizowany? Dla projektu jako całości, podobny błąd metodologiczny, który zostaje popełniony na etapie preliminariów może w znacznym stopniu zaważyć na wiarygodności rezultatów. Co więcej, należy zachować dystans również co do efektu końcowego, który może przedstawiać pewnego rodzaju hybrydę danej emocji niż jej wiarygodną reprezentację.

Powyższe uwagi stanowią rozpoczęcie do dyskusji nad projektem jak i samego zagadnienia zdigitalizowanych emocji; już pobieżna lektura zagadnienia dostarcza materiału na znacznie dokładniejszą analizę. Tym bardziej zasługuje ono na bliższą uwagę. Na nieszczęście wykonawców historia nauki pokazuje, że nawet najbardziej śmiały i dobrze rokujący projekt gdy pozbawiony konstruktywnej refleksji krytycznej może utknąć w martwym punkcie póki jakiś filozof nie skłoni się by go z powrotem skierować na obiecujące tory dzięki celnym uwagom krytycznym.